czwartek, 23 kwietnia 2015

Był sobie chłopiec.

Marcin miał 11 lat. Od kilku dni piszą o nim media w całym kraju, po tym jak wracając z boiska znalazł w domu martwych rodziców. Zadzwonił na policję, która zajęła się tą sprawą.
Nikt nie wie o tym, że to Marcin zabił rodziców. Wrócił z boiska i zastał ich kłócących się ze sobą. Od kilku tygodni nic innego nie robili, chłopak miał tego dość. Postanowił temu zaradzić.
Wziął nawiększy nóż kuchenny w domu i poszedł do łazienki, gdzie jego matka brała prysznic. Bez chwili zwątpienia wbił jej nóż w plecy. Po czym poszedł do ojca, który drzemał w pokoju. Wbił mu nóż w serce. Po chwili wział jego rękę i objął nią narzędzie tkwiące w sercu.

sobota, 4 kwietnia 2015

Fragment "Nie jestem chory"

Poszedłem wczoraj na pocztę. Matka wysłała mi list, w którym jak zwykle pytała czy wszystko w porządku i jak mi się ogólnie żyje. Pytała – jak dzieci? Jak żona? Jak w pracy?
A, bo matka wie trochę inne rzeczy. Znaczy wie trochę inaczej niż jest naprawdę. Myśli, że żyję sobie z żoną i dzieciakami. Ma do mnie ponad 1000km, więc raczej na wizytę schorowanej babince się nie zbiera, a po co miałaby żyć ze świadomością, że jej syn to najdziwniejszy facet na ziemi?
Żony nigdy mieć nie chciałem. Gotować umiem, prać umiem, prasować nawet mi się zdarza, a seks to mam na delegacjach. Jadę poświrować na jakiejś gali, pochwalić się, że ten obraz to akurat ja namalowałem i same wpadają mi do łóżka. Znaczy, nie obrazy, kobiety. Raz to nawet miałem taką jedną aktoreczkę, znacie ją na pewno. Dobra dupa, ale w łóźku kompletnie bez szału. Kazałem jej być jak Angelina Jolie, to się obraziła. A przecież jest aktorką, płacą jej za odtwarzanie ról. A z Angeliną kto by nie chciał, prawda?