niedziela, 28 września 2014

Sen o chłopcu z bronią.

Miałem sen.

Byłem amerykańskim żołnierzem na środku pustyni, schowanym za wzniesieniem. Wszyscy moi koledzy nie żyli, ostatni właśnie wypluł ostatni litr krwi na moje buty. Gdzieś tam czaił się wróg. Kilku, kilkunastu, a może kilkudziesięciu przeciwników. Zmęczenie, strach, nerwy i niepewność najbliższych godzin sprawiała, że większego wroga widziałem w samym sobie.

W tej samej chwili, z teoretycznie czystej strony, nadszedł mały czarnoskóry chłopiec. Na jego ramieniu dojrzałem karabin. Płakał. Powiedział do mnie (po polsku oczywiście, to był sen, nie było czasu na uczenie się murzyńskiego, kurwa mać), że chciałby przedstawić mi swoich braci.

Zaprowadził mnie kawałek dalej. Nagle pustynia zmieniła się w zburzone miasto (again, to był sen, jebać jakąkolwiek logikę). Na środku ulicy pełnej gruzy leżały ciała kilku chłopców. A mój murzynek zaczął przedstawiać ich z imienia. Stojąc na baczność. Salutując w ich stronę. Z trudem powstrzymywał łzy.

Był bezbronny, choć w ręku trzymał karabin, jaki widywałem tylko na filmach. Był smutny, choć on sam jeszcze żył. Był zły, bo czuł, że dzieciaki w tym wieku nie muszą odstrzelać nikomu głowy.

A jednocześnie był dumny. Z tych, którzy polegli. I z siebie. A ja byłem amerykańskim żołnierzem.


poniedziałek, 22 września 2014

Świat zdziwaczał.

Kiedyś świat bał się dziwaków. Byli zamykani w zakładach dla obłąkanych, chociaż tak naprawdę może z 20% to byli obłąkani. Dziś świat potrzebuje dziwaków. Bo okazuje się, że Ci teoretycznie normalni ludzie zdziwaczeli do końca. Nie ma takiego słowa? Pierdol się, już jest. Świat zdziwaczał i tylko świry będą mogły go uratować.

Szedłem ostatnio obok przedszkola. Mały chłopiec chciał, żebym podał mu piłkę. Kiedy podałem, powiedział "Dziękuję Panu bardzo" i poszedł. Fajnie, co?

Nie kurwa fajnie. Ten mały chłopiec mówi tak dziś, jutro i pojutrze. Jest 70% szans na to, że jak będzie w moim wieku, nie dość, że nie będzie pamiętał o takich zwrotach jak "proszę" czy "dziękuję", to jeszcze pewnie będzie psycholem. Psycholem, kumasz?

Wszystko dookoła sprawia, że świrujemy. Ja jestem jakimś idiotą, który wypisuje bzdury o tym, że zabija ludzi, a zwłoki trzyma w piwnicy. Oni to czytają i im się to podoba. A co, jeśli naprawdę trzymam zwłoki w piwnicy? Dostałbym masę wiadomości od ludzi, w których pisaliby że jestem świrem. A w niektórych wiadomościach byłoby "Gdzie mieszkasz? Chętnie zobaczę to, co robisz". Kurwa, dziwaki. 

Dzieci idą do szkoły, gdzie uczą ich życia. Hahahaha, bzdura jak to, że Dawid Kwiatkowski to polski Justin Bieber. Czepiłem się tego Kwiatkowskiego, co? Jeb się. Dalej będę to robił. Do Justina Biebera brakuje mu kilkunastu tatuaży i kilkudziesięciu kilogramów heroiny w garażu. A dzieci to idą do szkoły po to, żeby rodzice mieli złudne wrażenie, że wyrosną na mądrych ludzi. 

A mądry to będzie ten, kto zrozumie, że prawdziwe życie dzieje się na ulicach. W jebanych urzędach, gdzie w kolejce spędzasz więcej czasu niż jakbyś wjeżdżał na Śnieżkę. Tak kurwa, czekasz kilka pieprzonych godzin, żeby dowiedzieć się, że to nie to okienko i musisz iść do pani w pokoju obok. A tam już czekają na Ciebie plecy kolejnych kilkudziesięciu osób. BLAUU!

Wylałem frustrację. Idę zaprowadzić dziecko do szkoły. Tfu, przejęzyczenie. Idę zaprowadzić do piwnicy zwłoki tej staruszki co mi wpadła rano pod koła. Kto normalny idzie chodnikiem? Bezsens.