poniedziałek, 3 lipca 2017

Szła do domu

Szła do domu. Tak jej się wydawało. Czuła, że to właśnie w tym kierunku ma zmierzać. To tam miało czekać na nią chociaż kilka kropel szczęścia. 

Od miesięcy padał na nią deszcz przeznaczenia. Brzmi górnolotnie, ale też nie chodzi o drobnostki. Wszystko sypało się jak pojebane. Ale dzisiaj czuła, że jest inaczej. Szła do domu. 

Do jego domu. 


On czekał na nią. Ale kilka lat wcześniej. Wtedy ona patrzyła na niego z uśmiechem, raczej drwiła. Długo się z tego zbierał. 

Właśnie podjechał pod dom. Wysiadł. Wysiedli. Oboje. Szczęśliwi, chyba. Weszli do domu. 

A ona stała po drugiej stronie ulicy. Przyszła tam poszukać szczęścia. Zobaczyła szczęście. 

Nie wróciła do siebie. W sumie, chuj wie gdzie jest. 

Może dalej szuka. A może nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz