Szła do domu. Tak jej się wydawało. Czuła, że to właśnie w tym kierunku ma zmierzać. To tam miało czekać na nią chociaż kilka kropel szczęścia.
Od miesięcy padał na nią deszcz przeznaczenia. Brzmi górnolotnie, ale też nie chodzi o drobnostki. Wszystko sypało się jak pojebane. Ale dzisiaj czuła, że jest inaczej. Szła do domu.
Do jego domu.
poniedziałek, 3 lipca 2017
piątek, 30 czerwca 2017
Gdzie jesteś Frank?
Gdzie jesteś Frank? - pytali czasami.
Jedni mówili, że pewnie trafiłem do zakładu dla obłąkanych, bo podobno obłakany byłem zawsze - tak mi mówiły te świry.
Drudzy, popijając czystą bez lodu, pisali, że zapiłem się na śmierć.
Jeszcze inni mówili, że mnie zamknęli. Podejrzewali, że w końcu nie wytrzymam i zrobię coś głupiego. W sumie, zrobiłem.
Jedni mówili, że pewnie trafiłem do zakładu dla obłąkanych, bo podobno obłakany byłem zawsze - tak mi mówiły te świry.
Drudzy, popijając czystą bez lodu, pisali, że zapiłem się na śmierć.
Jeszcze inni mówili, że mnie zamknęli. Podejrzewali, że w końcu nie wytrzymam i zrobię coś głupiego. W sumie, zrobiłem.
czwartek, 13 października 2016
Wierzysz w duchy?
Widziałem setki filmów o duchach. Dobra, widziałem kilka, ale to nie o to chodzi. Już nawet będąc małym dzieciakiem siadałem ze znajomymi w ciemnym pokoju i udawaliśmy, że przywołujemy postaci z zaświatów. Nigdy nam się nie udało. Czekaliśmy na scenę niczym z horrorów, kiedy po słowach "duchu, przybywaj" pęka szyba w oknie albo spada zegar ze ściany. Nic się nie stało.
Ale znam chłopca, który dużo pisze. Pisze o różnych rzeczach, ludzie to czytają, lubią. I ten chłopiec stracił ojca wiele lat temu. Dziś nie jest już chłopcem, ale dalej pisze. Pewnego dnia, jako dorosły mężczyzna dręczony jakimiś nowymi dorosłymi problemami, z którymi nikt nie nauczył go walczyć, usiadł do kartki.
Ale znam chłopca, który dużo pisze. Pisze o różnych rzeczach, ludzie to czytają, lubią. I ten chłopiec stracił ojca wiele lat temu. Dziś nie jest już chłopcem, ale dalej pisze. Pewnego dnia, jako dorosły mężczyzna dręczony jakimiś nowymi dorosłymi problemami, z którymi nikt nie nauczył go walczyć, usiadł do kartki.
niedziela, 3 lipca 2016
Koń szósty, dziewiąta gonitwa.
Mam kolegę, który całe życie bawi się w hazard. Zgarnia na tym całkiem niezłe pieniądze, więc w obliczu kryzysu w moim portfelu, postanowiłem do niego zadzwonić i poprosić o jakiś dobry zakład na weekend. Powiedział mi, że ma swoje magiczne przeczucie, że koń szósty w dziewiątej gonitwie może sprawić niespodziankę i wygrać. Mówi "zapisz sobie, zgarniemy duże pieniądze". Zapisywać nie musiałem, bo przecież nie jestem głupi - poszedłem feralnego dnia na Służewiec.
Subskrybuj:
Posty (Atom)