Skurwysyny będą wisieć. Wszyscy.
Przysyłają mi list. Mi? Do domu? List? Bezczelny śmieciu, który każdego dnia wmawiał mi, że piguły, które mi podaje, pomogą. Gdybym wtedy wiedział, czym mnie karmisz, wsadziłbym Ci to w dupsko.
Pierdoleni skauci.. chcą mnie obserować jak zwierzę na łące. Co zrobię, gdzie pójdę, komu dam w mordę, komu zesikam się na wycieraczkę. Matko, jestem tak bardzo aspołeczny.
Jeśli wszystko ma granice, czemu jestem coraz bardziej zły? Straszą mnie, że tam wrócę. Białe sale bez okien. Ściany bez uszu, pielęgniarki z nicością w oczach. Nie, Franka nie ściągniecie!
Czym się różnie od ludzi? Świat mnie wkurwia. Jak pada deszcz, to chcę słońca, a jak jest upał, to wolałbym deszcz. Ot, zwykłe pragnienia. A to, że raz na jakiś czas mam ochotę kogoś zabić, nie sprawia, że jestem wariatem. Mam serce, emocje, wrażliwość.
Tak, kurwa! Jestem cholernie wrażliwym gościem. Wzrusza mnie pierwszy seks Bożenki z "Klanu", wkurwia Sabina z "Pierwszej Miłości", współczuje Romanowi z "Na Wspólnej", a Markowi z "M jak Miłość" odstrzeliłbym łeb. Chociaż w ogóle nie mam telewizora. Wyrzuciłem go po kolejnym "Nic się nie stało Polacy, nic się nie stało". Tee, Lewandowski.. wisisz mi telewizor. Kurwa mać.
W moim łbie chyba mieszka Augiasz.
poniedziałek, 25 listopada 2013
Dziewczynka, która miała kaszel.
Kładłem się spać około drugiej w nocy. Ostatnio tak sypiam, wstaję koło południa. Ciężko się odzwyczaić, kiedy nie ma co robić. Kiedy telewizor zasnął, a moje myśli się wyciszyły, usłyszałem kaszel. Mała dziewczynka prawie dusi się, nie mogąc pewnie przez to zasnąć.
Na drugi dzień znowu położyłem się koło drugiej. I znowu usłyszałem jak kaszle.. Biedna, gdzie są jej rodzice? Dlaczego nie poszli z nią do lekarza?
Dziś rano mijałem na klatce dziewczynkę, około 9 lat. Miała piękne niebieskie oczy i długie blond włosy. Powiedziała "Dzień dobry", a kiedy już mnie minęła zakasłała - raz, króciutko. Stanąłem jak wryty. To ona?
Dlaczego słyszę ją co noc, a teraz mijam na klatce? Nikt nowy się nie wprowadził, nigdy wcześniej jej nie widziałem. O co tu chodzi?
Wracając ze sklepu koło dziewiętnastej spotkałem sąsiada. Staruszek mieszka w bloku już z 50 lat. Wprowadził się po maturze i tak został. Nazywamy go gospodarzem domu. Spytałem go, czy do klatki wprowadził się ktoś nowy. Powiedział, że ostatnia zmiana u nas miała miejsce, gdy 10 lat temu wyprowadzali się Kalińscy. Zresztą uśmiechnął się, bo wiedział, że doskonale pamiętam, że mieszkam na ich miejscu.
Nie mogąc się powstrzymać, spytałem go, czy słyszy w nocy kaszlące dziecko. Spojrzał na mnie dziwnie i powiedział, że nic nie słyszy. Kontynuowałem. Mówię mu, że którąś noc z kolei słyszę małą dziewczynkę kaszląca tak mocno, jakby miała się udusić. Powiedziałem mu też o tym, że widziałem ją chyba dzisiaj na klatce. "Jak wyglądała?" spytał jakiś dziwnie przerażony. Blond włosy, niebieskie oczy, tyle pamiętałem.
Staruszek zasłabł. Zaprosił mnie do mieszkania. I wtedy wszystko się wyjaśniło...
Co ja gadam, gówno się wyjaśniło. Powiedział, że Kalińscy mieli małą córeczkę, która bardzo chorowała. Wykryto u niej gruźlicę jak miała 8 lat. Zmarła rok później...
Plotki głosiły, że wyprowadzili się właśnie dlatego, że słyszeli jak ich dziecko wciąż kaszle. Nawet kiedy mała Marysia od dawna nie żyła.
Więc, dlaczego, do jasnej cholery, nie słyszałem jej wcześniej? I dlaczego zobaczyłem ją dziś na klatce? Kurwa, nie usnę dziś..
sobota, 16 listopada 2013
Frank (część 3)
A gdyby tak zabić wszystkich.. ale tak for real - WSZYSTKICH!
Byłoby mi dobrze na świecie? Hmm.
Żarcia w sklepach starczyłoby aż do śmierci. Żył bym jak król.
Mógłbym jeździć każdym pieprzonym autem na ziemi, spać w każdym pieprzonym domu i sikać gdzie popadnie. Odlałbym się w sejmie, na tej głównej sali, gdzie
siedzą te osły.
Tylko jakbym przeleciał ocean?
Kurde, zawsze chciałem zobaczyć Stany. Chuj, zostawię przy życiu jednego pilota.
Zamknę go w piwnicy. Trochę mi popsuje plany, ale warto. Zobaczę Stany.
W pierwszej kolejności zabiłbym tych wszystkich pracowników szpitala, co trzymali mnie
pod kluczem jak jebaną małpę. Patrzyłbym im prosto w oczy i śmiał się, a potem strzelil
prosto w czoło. Niech giną.
Kurwa, o jednym nie pomyślałem. Co z moją rodziną? Wyklęli mnie, mają w dupie,
ale i tak jakoś dziwnie byłoby ich zabić. Wahałbym się. Zwłaszcza Maćka, mojego syna kochanego.
Gdyby tylko tej szmacie coś się stało. Wtedy Frank mógłby wychować synka tak, jak należy.
Kazałbym mu robić z ludzi pionki, rozstawiać ich po kątach.
Bo tyle są warci.
Prawda?
Byłoby mi dobrze na świecie? Hmm.
Żarcia w sklepach starczyłoby aż do śmierci. Żył bym jak król.
Mógłbym jeździć każdym pieprzonym autem na ziemi, spać w każdym pieprzonym domu i sikać gdzie popadnie. Odlałbym się w sejmie, na tej głównej sali, gdzie
siedzą te osły.
Tylko jakbym przeleciał ocean?
Kurde, zawsze chciałem zobaczyć Stany. Chuj, zostawię przy życiu jednego pilota.
Zamknę go w piwnicy. Trochę mi popsuje plany, ale warto. Zobaczę Stany.
W pierwszej kolejności zabiłbym tych wszystkich pracowników szpitala, co trzymali mnie
pod kluczem jak jebaną małpę. Patrzyłbym im prosto w oczy i śmiał się, a potem strzelil
prosto w czoło. Niech giną.
Kurwa, o jednym nie pomyślałem. Co z moją rodziną? Wyklęli mnie, mają w dupie,
ale i tak jakoś dziwnie byłoby ich zabić. Wahałbym się. Zwłaszcza Maćka, mojego syna kochanego.
Gdyby tylko tej szmacie coś się stało. Wtedy Frank mógłby wychować synka tak, jak należy.
Kazałbym mu robić z ludzi pionki, rozstawiać ich po kątach.
Bo tyle są warci.
Prawda?
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Frank (część 2)
W pokoju obok chyba ktoś umarł.
Takiego smrodu nie czułem od czasów, kiedy po pijaku wpadłem do szamba.
A może wskoczyłem? Może właśnie ubrudziłem się światem i chciałem się umyć?
Szambo to mniejsze gówno niż świat, ło. Ale ze mnie poeta.
Wracając do tego truposza, chuj wie kim jest. Śmierdzi.
Kolejny człowiek, który zgnił w tym kraju. I kto mu pomoże?
Ja też pewnie umrę sam. Też pewnie któryś z sąsiadów poczuje smród i pomyśli "Wali trupem".
Nic więcej. Zadzwoniłbym na policję, ale tam znają mnie za dobrze i stwierdziliby, że robię
sobie jaja. Ok, nie chcecie trupa to nie dostaniecie.
Wyjdę z domu i wypiję piwo. Jak wrócę, może go już nie będzie. A jak będzie to się wkurwię.
Tak się wkurwię, że typ ma szczęście, że nie żyje, bo sam bym go zabił. Za ten smród.
Podpisano, autor.
Subskrybuj:
Posty (Atom)