sobota, 5 grudnia 2020

Karolina, jesteś?

 Karolina, jesteś?


Pewnie, że Cię nie ma. Nigdy Cię nie ma, kiedy jesteś potrzebna. A tak rzadko jesteś potrzebna. 

Łeb mnie boli. Pulsuje tak regularnie, że mógłbym do tego zarapować. Ale nie będę rapował, nie jestem głupi.

Ciemno tu jakoś. To małe okienko nie daje tyle światła, ile powinno. Na dworze jest pewnie zima, bo słońce świeci sporadycznie. Jebane pory roku.

Ktoś mnie dzisiaj spytał, czy to jest właśnie to, czego chciałem. Ale co? Ciemność, samotność i pustka?

Oczywiście, że tak. 

W końcu jestem Frank.

czwartek, 1 listopada 2018

Ach, te baby


Siedział sam w domu. Ona wyszła z dziewczynami. Nie wkurwiał się o to, lubił kiedy wychodziła, miał wtedy więcej czasu dla siebie. 

Zastanawiał się czy jest w stanie znowu spróbować. Ona dopiero wyszła, nie zanosi się na to, by szybko wróciła. Poprzednia wpadła po zaledwie chwili, bo zapomniała kluczyków od auta. I popsuła, kurwa, wszystko. Telefony, karetki, ręczniki. Chuj do dupy, to nie tak miało być. 

Dobrze, że się rozeszli. Szkoda tylko, że ta suka wciąż nie zabrała reszty swoich rzeczy. Miał dość patrzenia na tę szkatułkę z jej kolczykami, łańcuszkiem i całą resztą gówien. Schował to głęboko do szafy, ale ciągle czuł obecność pamiątek po wspólnych latach. 

piątek, 9 lutego 2018

Pies Jasińskich

Szedłem przez las, spacer jak co wieczór. Wciąż pod wrażeniem niezwykle intensywnej rozmowy z ekspedientką w moim sklepie na wsi, która prosto w oczy, wyraźnie zażenowana, powiedziała mi, że powinienem coś zmienić w swoim życiu. 

No to, stara ruro, zmieniłem. Na drugim skrzyżowaniu skręciłem w prawo. A zawsze wybierałem lewo. Mam nadzieję, że jesteś dumna.

Szedłem już ze trzy godziny. Lubię chodzić. Chodzenie sprawia, że coś się dzieje. Obraz się zmienia, ścieżka dźwiękowa też, bo inaczej skrzypią buty pod innymi gałęziami i inne ptaki siadają na innych drzewach. Inne ptaki to inne piosenki.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Gorączka.

Mam gorączkę. Nie hipsterskie 36,9, ale intensywne 38,8. Widzę coraz słabiej, czuję coraz mniej, rozumiem za to coraz więcej.

Podobno stan gorączkowy (podgorączkowy?) jest takim momentem, kiedy majaczymy i widzimy rzeczy, których nie ma. Ja tak trochę miałem. Nie zobaczyłem w moim kraju demokracji co prawda, bo miałem zbyt niską, temperaturę, ale zjawił się on.

Nie widziałem ojca ze 30 lat. Mam ze 30 lat. Prawda jest taka, że nie widziałem skurwola nigdy.

I wbrew temu, co słyszałem od celebrytów, których pytano co by zrobili, gdyby zobaczyli nagle swojego ojca/matkę po latach, nie miałem przygotowanej odpowiedzi.

"Zajebałbym mu i spytał czemu go nie było" - to pierwsza myśl.