Byłem wczoraj na mieście. Rzadko się wybieram, ale czasami mi się zdarzy - do sklepu czy na spacer. A że piździ jak cholera, to spacer fajna rzecz.
Ludzie reagowali na mnie dość dziwnie. Jeden facet spojrzał na mnie, wyjął telefon i wezwał policję. Inna baba darła się "Wariat, ludzie no świr, bandyta - dzwońcie po kogoś!". Ja jestem wariatem czy ty stara ruro? To ja się drę jak pojebany na ulicy?
Mijałem jakąś grupę dzieciaków, przedszkolaki chyba. Na mój widok zaczęły piszczeć, drzeć się i uciekać w popłochu we wszystkie strony. Pomyślałem, że bawią się w berka może. Przedszkolanki zwariowały, zaczęły krzyczeć na te dzieciaki, ale potem mnie zobaczyły i też kurwa rozbiegły się na cztery strony świata.
środa, 10 grudnia 2014
wtorek, 7 października 2014
Epilog do "Mów do mnie przez sen"
EPILOG
Obudziła się jak co dzień. Przecież każdy dzień wyglądał tak
samo. Wstaje, całuje go na „dzień dobry”, po porannej toalecie szykuje
śniadanie, które zjadają razem uśmiechając się do siebie nieustannie. Później
wychodzą. Z mieszkania, w którym siedzą od ślubu. Z mieszkania, do którego
wniósł ją wtedy na rękach. On wychodzi do pracy. Jest mechanikiem w warsztacie
samochodowym na przedmieściach, który prowadzi z pomocą kolegi ze szkoły. Ona
pracuje w policji. Nie jest jednak policjantką, pracuje tam jako pani informatyk.
Czasem odbiera telefony, jej biuro jest tuż obok pokoju do przesłuchań, więc
sporo widzi
.
Od lat są szczęśliwym małżeństwem. Sąsiedzi ich uwielbiają, a
z racji tego, że oboje nie mają nikogo poza sobą, to właśnie mieszkańcy tej
samej ulicy są ich rodziną. Nie mają dzieci, choć chcieliby. Ale o tym później.
Mieszkają w pobliżu centrum, w dzielnicy domków jednorodzinnych. Są jak z
bajki. Żyją razem, po pracy spędzają czas razem, nie przynosząc obowiązków
zawodowych do domu.
poniedziałek, 6 października 2014
Pisałem kiedyś powieść o miłości.
Pisałem kiedyś powieść o dwójce młodych ludzi. Chorobliwe w sobie zakochanych, ich miłość była.. ich miłość była.. (kurwa, przełknij to).. ich miłość była.. piękna w chuj.
Ona miała ze 20 lat, on ze 25. Taka niewielka różnica, w granicach dobrego smaku. Dosłownie dobrego smaku, ciała w tym wieku najlepiej smakują, wierzcie mi.
On był policjantem, ona biegała w maratonach. Pojebana, ale co zrobisz. Dobrze biegała, zdobyła tam jakieś miejsce ostatnio.
Pisałem o tym, że są szczęśliwi, że planują dzieci, że zbierają na mieszkanie. Generalnie taka bajeczka o szczęśliwej parze. I skłonni byli mi ją wydać pewni ludzie, ale potem przesłałem im kolejne rozdziały.
Ona miała ze 20 lat, on ze 25. Taka niewielka różnica, w granicach dobrego smaku. Dosłownie dobrego smaku, ciała w tym wieku najlepiej smakują, wierzcie mi.
On był policjantem, ona biegała w maratonach. Pojebana, ale co zrobisz. Dobrze biegała, zdobyła tam jakieś miejsce ostatnio.
Pisałem o tym, że są szczęśliwi, że planują dzieci, że zbierają na mieszkanie. Generalnie taka bajeczka o szczęśliwej parze. I skłonni byli mi ją wydać pewni ludzie, ale potem przesłałem im kolejne rozdziały.
czwartek, 2 października 2014
Spierdalam.
Nie wiem jak wy, ale ja spierdalam. Nie chce mi się słuchać bzdur na temat różnic między oczekiwaniami kogoś wobec mnie, a tym jaki naprawdę jestem. Boże, twoje dzieci chyba dzisiaj wolą twojego kuzyna z piętra niżej.
Ciągle gonić. Już nie mówiąc, o świecie, w który możesz mieć niemal wszystko za stertę papierów. Pierdolę taki świat i nic mi nie zrobisz.
Spierdalam tam, gdzie nie ma nic. Będę jebanym Kononowiczem w swoim własnym małym świecie pełnym pustki. Takiej pustki, jakiej tu mi brakuje. Ciszy, którą tutaj przerobiliśmy na niechcianego wujka z zachodu. Unikamy jej jak ognia, a czasem tylko w trakcie ciszy możemy cokolwiek zbudować.
Nie chce mi się pisać więcej, bo mam wrażenie że to tylko słowa dla was. A dla mnie nie, dla mnie to coś dużo więcej. Więc parafrazując jedną z epizodycznych postaci w "Fali Zbrodni":
Dobra, to spierdalam.
Ciągle gonić. Już nie mówiąc, o świecie, w który możesz mieć niemal wszystko za stertę papierów. Pierdolę taki świat i nic mi nie zrobisz.
Spierdalam tam, gdzie nie ma nic. Będę jebanym Kononowiczem w swoim własnym małym świecie pełnym pustki. Takiej pustki, jakiej tu mi brakuje. Ciszy, którą tutaj przerobiliśmy na niechcianego wujka z zachodu. Unikamy jej jak ognia, a czasem tylko w trakcie ciszy możemy cokolwiek zbudować.
Nie chce mi się pisać więcej, bo mam wrażenie że to tylko słowa dla was. A dla mnie nie, dla mnie to coś dużo więcej. Więc parafrazując jedną z epizodycznych postaci w "Fali Zbrodni":
Dobra, to spierdalam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)